Hejka!! Jak może niektórzy z Was zauważyli,każdy rozdział ma inną czcionkę, i bardzo za to przepraszam;)
Po prostu ciągle zapominam jaka czcionka była w poprzednim, więc nie zwracajcie na to uwagi ^^
Rozdział 3
Daniel pomyślał, że musi mieć mocno zakłopotany wyraz twarzy, bo kiedy tylko Sebastian podniósł głowę, zapytał:
- Ech...Jak długo tu jesteś?
- E-em, no c-cóż, ja...
Blondyn nie potrafił się wysłowić więc spojrzał ze wstydem na swoje tenisówki.
- Czyli widziałeś. Pewnie narobiłem niezłego szumu.
Szatyn przy tych słowach skrzywił się lekko.
-E...Nie, ja po prostu spacerowałem tu sobie, i...no, ten, zauważyłem cię w pobliżu, i tyle.
Siedzieli tak w milczeniu, nie wiedząc co powiedzieć. W końcu Daniel przerwał męczącą ciszę.
- Czyli... to była twoja dziewczyna, tak?- zapytał chłopak.
Po chwili jednak dodał z niepewnością:
- T-to znaczy, nie chcę się wtrącać, czy coś. Jak nie chcesz o tym rozmawiać, to spoko.
Daniel patrzył w milczeniu na kolegę, aż w końcu ten przemówił.
- Nie, jest w porządku. Miała na imię Mia. Spotykaliśmy się od pierwszej liceum. Zrozum, ja naprawdę myślałem, że ją kocham- tu chłopak spojrzał na Daniela ze smutkiem w oczach- Nie chciałem jej zranić! Ale coś po prostu się zmieniło. Coś we mnie. Heh, pewnie uważasz mnie za sentymentalnego durnia. Nie chciałem jej oszukiwać, nie chciałem udawać, że wszystko jest w porządku, skoro wcale tak nie było.
Kiedy Sebastian skończył mówić, popatrzył się na niebo w głębokiej zadumie.
- Uważam, że postąpiłeś słusznie. Nie chciałeś jej skrzywdzić i to się liczy. Ale mnie też w sumie by mocno zabolało, gdyby ktoś z kim byłem od 3 lat pewnego dnia by mi powiedział, że mnie nie kocha.
Szatyn spojrzał na blondyna i pokiwał głową.
-Hmm...Chyba muszę ci przyznać rację. Powinienem ją jeszcze raz przeprosić i załagodzić trochę sprawę. Nie zrozum mnie źle. Ona jest naprawdę wspaniałą dziewczyną, i jestem pewien, że zasługuje na kogoś lepszego niż na takiego durnia jak ja.
Daniel szturchnął lekko zdołowanego chłopaka.
- Ej, teraz to się pogrążasz. Nie takiego znam Sebastiana Martina. Ten Sebastian, którego znam, nie pozwoliłby się zdołować jakimś problemem sercowym. Ten Sebastian, którego znam, jest chamski, krnąbry, ale potrafi troszczyć się o przyjaciół. I wiem też, że straaasznie go nie znoszę.
Sebastian spojrzał zdezorientowany na chłopaka, lecz po chwili na jego ustach zagościł dawny, chamski uśmieszek.
- Taak, masz rację. Przez tą awanturę zapomniałem o naszych porachunkach!
Chłopacy podnieśli się powoli z ławki i stanęli naprzeciwko siebie.
- Fajnie było tak pogadać, ale trzeba w końcu wrócić do rzeczywistości.
- Taaak, do rzeczywistości, w której się nienawidzimy i ze sobą ciągle rywalizujemy- wyrecytował Daniel.
Oboje wybuchnęli śmiechem po czym rozeszli się każde w swoją stronę.
ajajaj nie ładnie tak kończyć tak nagle xD czekam na dalszą notkę
OdpowiedzUsuń