czwartek, 13 września 2012

Never "Happy End"

       Hejka. Sorka, że to tak długo trwało, ale musiałam się przełamać. Ogólnie chciałam skończyć z pisaniem yaoi, ale najpierw muszę skończyć tą jedną historię <3                                                                   
                                                                                      Rozdział 2
Daniel wstał wcześnie rano. Strasznie bolała go głowa, więc szybko się ogarnął, zjadł coś, i poszedł do apteki po tabletki przeciwbólowe. Na dworze było gorąco, ale i przyjemnie. 
W drodze powrotnej skierował się w stronę parku. Kiedy tak sobie spacerował, usłyszał głos Sebastiana. Szatyn stał przy ławce z jakąś brunetką. Wyglądało na to, że o coś się sprzeczali. Blondyn nie chciał podsłuchiwać, ale ciekawość wzięła nad nim górę. Kiedy podszedł wystarczająco blisko, usłyszał skrawek słów, które wypowiedziała dziewczyna:
- A-ale dlaczego??
Brunetka miała rozpacz wypisaną na twarzy. Natomiast na twarzy chłopaka widniała niezmącona determinacja, jak i smutek.
"Niezły początek dnia..." pomyślał z ironią Daniel.
- Ja po prostu nie mam już siły tego dłużej ciągnąć!
- Ale czego?? Myślałam, że twoje uczucia są prawdziwe! Pamiętasz chwile razem spędzone?! Było tak wspaniale! Dlaczego chcesz wszystko zepsuć?!
- Mia, ty sama nie wiesz, co mówisz. Już od kilku miesięcy przestało nam się układać.
- Tak, ale to nie powód aby z NAS rezygnować. Żeby rezygnować ze wszystkich spędzonych chwil!!
- Mia, nie utrudniaj mi tego. Jesteś naprawdę świetną dziewczyną, ale zrozum, ja cie już nie kocham. Jasne, kiedyś myślałem, że to co do ciebie czuję, to prawdziwa miłość, ale teraz... sam nie wiem. Coś się zmieniło. Sam tego jeszcze do końca nie pojąłem, ale wiem, że już nie mogę z tobą być i udawać, że wszystko jest tak, jak dawniej. Nie potrafię. Przykro mi, ale to koniec.
- Przykro ci??!! Oddałam ci trzy lata mojego życia, a ty mi mówisz, że ci przykro??!! Ech, nie wierzę, że mogłam pokochać taką łajzę jak ty!!
Dziewczyna ze łzami na policzkach odwróciła się z rozmachem od szatyna i pobiegła przed siebie.

Daniel stał jak sparaliżowany. Bał się poruszyć. Właśnie zobaczył kłótnię pomiędzy Sebastianem a jego dziewczyną. "No cóż, teraz już byłą"- pomyślał  blondyn.
Właśnie się odwracał w stronę wyjścia z parku, kiedy zauważył Sebastiana siedzącego na ławce z nisko spuszczoną głową.
"Udawał twardziela, ale musiało mu być ciężko to wszystko powiedzieć."
Daniel sam sobie nie uwierzył, kiedy spostrzegł, że jego nogi zaczęły prowadzić w stronę szatyna. Sebastian musiał usłyszeć, że ktoś się zbliża, ponieważ wytarł sobie policzki i uniósł głowę. W tej samej chwili zobaczył przed sobą blond chłopaka o niebieskich oczach i z zakłopotaniem na twarzy. 

3 komentarze: