piątek, 15 czerwca 2012

Never "Happy End"

Hejka! To moje pierwsze opowiadanie, więc przepraszam za ewentualne błędy :)
**********************************************************************
                                                    Rozdział 1
Daniel słysząc głośne basy gitary podniósł się leniwie z łóżka.
- No ludzie! Dajcie mi pospać chociaż w sobotę!
Rozzłoszczony ruszył w kierunku łazienki, aby zażyć poranna kąpiel. Przechodząc obok lustra, zatrzymał się przed nim.
Daniel był przystojnym blondynem o jasnych oczach. Czuprynę zawsze miał roztrzepaną na wszystkie strony. Był trochę ciamajdowaty, co tylko dodawało mu uroku. Wiedział, że wiele dziewczyn marzy, aby spędzić choć chwilę w jego towarzystwie, lecz mało z nich miało taką sposobność. Bowiem Daniel nie rozmawiał z żadną dziewczyną, oprócz swoich dwóch najlepszych przyjaciółek, Juvii oraz Maxine. Znał je od dziecka, traktowali się jak rodzeństwo.
Chłopak wszedł pod prysznic i poddał się działaniu orzeźwiającej, chłodnej wodzie.
Blondyn wyszedł z łazienki z ręcznikiem owiniętym wokół bioder, po czym skierował się w stronę szafy. Po długim namyśle wybrał białą koszulkę na krótki rękawek i jasne spodnie. Kiedy już się ubrał, postanowił wyjść na spacer do pobliskiego parku.

- Ech, jaka piękna pogoda- westchnął chłopak przechadzając się parkowymi alejkami.
Właśnie była jesień, jego ulubiona pora roku. Obserwował, jak brązowe liście powoli opadają na ziemię, jakby w jakimś tańcu. Uwielbiał to świeże, jesienne powietrze. W takich właśnie chwilach Daniel potrafił się prawdziwe zrelaksować. Bez żadnej głośnej muzyki, wrzasków durnych nastolatków, czuł się naprawdę świetnie.
Blondyn spędził w parku cały dzień. Do domu wrócił dopiero późnym wieczorem. Już miał usiąść do kolacji, gdy zadzwonił jego telefon. Z niechęcią wstał od stołu, podszedł do biurka i wziął telefon do ręki.
- Juvia?... Co jest?- spytał, kiedy zobaczył numer przyjaciółki na wyświetlaczu
- Cześć Daniel. To ja, Maxine. Mógłbyś przyjechać do mnie?
- Eee... Właśnie miałem usiąść do kolacji. Zaraz. Dlaczego dzwonisz z telefonu Juvii?
- Ech, nie mam teraz czasu wyjaśniać. Po prostu przyjeżdżaj tu szybko! Wyjaśnię ci wszystko jak dotrzesz.
Po tych słowach dziewczyna rozłączyła się.  Daniel złapał w biegu klucze od domu oraz czarną skórzaną kurtkę i wybiegł z mieszkania.
Do domu Maxine dojechał w 15 minut. Gdy wbiegł do mieszkania przyjaciółki, zrozumiał, że sprawa jest poważna. Bowiem jego oczom ukazał się salon wypełniony ludźmi po brzegi, a na środku salonu, na stole, stałą Juvia.
Juvia miała rozpuszczone, długie do kolan białe włosy. Jej oczy miały odcień błękitu nieba. Ubrana była w krótką, czarną sukienkę, mocno opinającą się na biodrach. Białowłosa bujała się w rytm muzyki sączącej się z głośników.
Chłopak zaczął się gorączkowo przepychać przez tłum ludzi, aby jak najszybciej dotrzeć do przyjaciółki, kiedy usłyszał znajomy głos.
- Juvio, proszę cię! Zejdź natychmiast na ziemię!- powiedziała błagalnym głosem Maxine.
- Jeszcze czego! Ja się tylko bawię! Przecież to nic złego.
W tym momencie chłopak dotarł do dziewcząt. Zdyszany oparł dłonie na kolanach aby nabrać oddechu.
- Juvio, zejdź ze stołu- powiedział, kiedy już ochłonął. Odezwał się opanowanym głosem, ponieważ zauważył, iż jego przyjaciółka jest po prostu pijana. Po wypiciu alkoholu Juvia zaczynała się zachowywać jak nie ona, ale to każdy wiedział.
Tymczasem obie dziewczyny obejrzały się na chłopaka zaskoczone.
Pierwsza odezwała się Juvia.
- Danio!!!!! Wskakuj do mnie na stół!!
- Powiedziałem, żebyś zeszła natychmiast na ziemię.
- Nie mam zamiaru- odparła niewzruszona
Daniel z rozdrażnieniem wskoczył na stół, po czym porwał dziewczynę na ręce.
Schodząc ze stołu usłyszał westchnienie ulgi.
- Tak się cieszę, że przyszedłeś. Przepraszam za kłopot.
Maxine zarumieniła się lekko, po czym odwróciła wzrok.
Maxine była kruchą dziewczyną, zazwyczaj nieśmiałą. Miała dłubie do bioder zielone włosy oraz zielone oczy. Była dosyć niska. Jedyne, co było w niej rozrywkowe to to, że uwielbiała robić imprezy. Wiadome też było to, że dziewczyna zakochała się w Danielu. Blondyn już dawno z nią o tym rozmawiał. Mówił, że kocha ją, ale jak siostrę i nie chce tego psuć. Widać było, że zielonowłosa cierpiała za każdym razem, gdy tylko patrzyła na przyjaciela, ponieważ dobrze wiedziała, że on nie odwzajemnia jej uczuć.
-Nie ma sprawy. Cieszę się, że zadzwoniłaś- chłopak uśmiechnął się do niej ciepło, na co ona jeszzcze bardziej się zarumieniła.
- Daniel, w innych warunkach bardzo bym była zadowolona z tego, że tak mnie obejmujesz, ale w tej chwili chcę, abyś mnie odstawił na stół- powiedziała już mocno przymulona Juvia.
- Ciebie to trzeba do domu zanieść.
Trójka przyjaciół odwróciła się. Przed nimi stał ciemnowłosy chłopak. Ubrany był cały na czarno, co dodawało mu tajemniczości.  Był wysoki, dobrze zbudowany (co było widać bo miał obcisłą koszulkę ;p) i przystojny. Na jego ustach rozciągał się leniwy uśmieszek, kiedy podchodził do grupki.
- Sebcio!!!!- krzyknęła uradowana Juvia
- A ty czego tu chcesz? Nikt cie nie zapraszał.
Chłopacy zaczęli mierzyć się nienawistnymi spojrzeniami.
- Hej, no już, spokój- tym razem inicjatywę przejęła Maxine- Wiem co się święci, ale nie mamy na to czasu. Wasze sprzeczki mogą poczekać.
Chłopcy patrzyli na przyjaciółkę oniemiali. Pierwszy ze zdezorientowania wybudził się Daniel.
- M-Max... Co ty...
- Wybacz Danielu, ale mówiłam, że nie mamy teraz na to czasu. Ktoś musi zanieść Juvię do domu.
Jest jakiś chętny?
- Ja to zrobię!- powiedzieli obaj w tym samym czasie.
- Wiesz, trochę się spóźniłeś, więc to ja powinienem zaprowadzić Juvię - rzekł Daniel z jadem w głosie
- Phi... żartujesz sobie? Może i się spóźniłem, ale to ja mam samochód, jakbyś nie zauważył.
- Dosyć!! Pójdziemy na kompromis - powiedziała białowłosa ze stanowczością w głosie- Obaj odprowadzicie Juvię do domu, i tyle.
- A-ale...
- Żadnych ALE! Idźcie już.
Chłopacy patrzyli z opuszczoną koparą na Maxine oddalającą się w stronę kuchni.
" Co się z nią dzieje. Nigdy nie słyszałem u niej takiej stanowczości..."
Daniel rozmyślał, podczas gdy Sebastian prowadził samochód.

Pięć minut później chłopcy wspinali się po schodach do mieszkania dziewczyny. Kiedy już się tam dostali, Daniel delikatnie położył Juvię w łóżku, po czym sięgnął po telefon dziewczyny.
- Co ty robisz?!- spytał ze wzburzeniem Sebastian
- Przymknij się! Dzwonie do jej siostry powiedzieć, aby rano przyszłą i się nią zajęła.
- Równie dobrze ja mogę to zrobić.
- Ale nie zrobisz, bo ja mam telefon.
Po tych słowach szatyn podszedł do blondyna z zamiarem wyrwania temu telefonu. Chłopcy zaczęli się mocno szarpać, kiedy nagle telefon wyśliznął im się z rąk. Pod wpływem zaskoczenia Daniel upadł na Sebastiana. Chłopcy oszołomieni leżeli tak przez minuty.
" C-co jest? Dlaczego tak dziwnie się czuje?" zastanawiał się Daniel.
Z oszołomienia pierwszy wyrwał się Sebastian.
- Złaź ze mnie! Ciężki jesteś!
Słychać było drżenie w głosie chłopaka.
- A, t-tak.

Kiedy wychodzili z mieszkania przyjaciółki, Danielowi coś się przypomniało.
-Yyy, Sebastian?- powiedział blondyn z wahaniem w głosie.
- Czego?
- Podwieziesz mnie? Przyjechałem autobusem, ale raczej o tej porze nic już nie jeździ, więc...
-Ech, same z tobą problemy.
Podczas jazdy, Daniel rzucał ukradkowe spojrzenia w stronę Sebastiana. Kiedy już dojechali, blondyn wysiadł, lecz jeszcze nie zamykając drzwiczek, powiedział:
- Dzięki za podwózkę.
Sebastian ruszył, gdy tylko chłopak zatrzasnął drzwiczki od samochodu.

7 komentarzy:

  1. To jest świetne i nie waż się mówić, że nie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ty to cicho siedź lepiej!! A propos, czekam na nowe opowiadania ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Ech, sama na razie nie wiem. Chyba skończę z pisaniem yaoi. Coś mi nie wychodzi ;)

      Usuń
  4. nie no nie rób tego. Świetnie Ci to idzie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Postaram się. Ale rzadko przychodzi mi wena, więc rozdziały pojawiają się jakoś tak co miesiąc, dwa ;)

    OdpowiedzUsuń