Hej! Sorka, że po tak długim czasie pojawia się czwarty rozdział. Ale po prostu nie miałam czasu żeby wpisać kolejny. No, w końcu się zmobilizowałam, i proszę! ;)
************************************************************
Rozdział 4
Daniel:
Kolejny dzień nie był już tak pogodny jak niedzielne popołudnie. Od rana deszcz bębnił w szyby, a Daniel w ogóle nie mógł zasnąć.
Sebastian:
Sebastian wstał razem z budzikiem. Dziwnie się czuł po tej rozmowie z Danielem. Chłopak, którego Sebastian uważał za samolubnego palanta, okazał się ciepły, czuły, wyrozumiały... i tak śmiesznie wyglądał kiedy się rumienił ... O czym ja w ogóle myślę!!!- sam się skarcił. Szatyn wstał z łóżka i powędrował w stronę kuchni. Po zjedzeniu solidnego śniadania (jajka na bekonie, tosty z serem a do tego zimne mleko ;p) wszedł pod gorący prysznic. Woda cudownie ogrzewała jego zimne ciało. kiedy już się wyszykował do szkoły, na zegarze widniała 7:59.
- Cholera, znowu spóźnię się do szkoły!
Chłopak w biegu złapał plecak, parasol i klucze i wybiegł z mieszkania.
Kiedy dotarł do szkoły, były już 2 minuty po dzwonku. Wbiegł do klasy i od razu napotkał zmartwione spojrzenie Maxine. Przeprosił za spóźnienie i szybko usiadł na końcu klasy. Nauczycielka nie odpuściła sobie kąśliwej uwagi.
- Powiedz Sebastianie, jak to się dzieje, że masz samochód, a zawsze się spóźniasz?
Szatyn spojrzał w stronę pani Larkin. Nigdy jej za bardzo nie lubił. Oczywiście ona sama dawała mu ku temu powody.
Chłopak uśmiechnął się pod nosem, i kiedy nauczycielka już miała się odwracać do tablicy aby zapisać temat, rzucił od niechcenia:
- Myli się pani. Spóźniam się tylko wtedy, kiedy mam z PANIĄ pierwszą lekcję.
Cała klasa wybuchnęła gromkim śmiechem. Wszyscy jednak zamilkli, kiedy ujrzeli wyraz twarzy nauczycielki. Jej twarz wyrażała czystą furię.
- Do pedagoga!! Marsz!!
Sebastian wcale nie żałował tego, co powiedział. Z zadowoleniem, że spowodował wybuch furii u pani Larkin, wstał powoli z ławki i wyszedł z klasy.
Wizyta u pedagoga szkolnego zakończyła się dodatkowymi zajęciami, czyli inaczej mówiąc kozą. Sebastian nie przejmował się tym za bardzo.
W czasie lekcji chłopak w ogóle nie miał czasu pogadać z Max, Juvią czy Danielem. dopiero kiedy usłyszał dzwonek kończący ósmą lekcję wyszedł z klasy i ruszył korytarzem w stronę przyjaciółek. Zdziwiło go, że nie ma z nimi Daniela, więc kiedy do nich dotarł od razu się spytał:
- A gdzie jest Daniel. Zawsze się za wami wlókł. Czyżby jakaś sprzeczka?
Dziewczyny spojrzały na szatyna z powagą w oczach.
- Jejku. c macie takie grobowe miny? Wiem, że nie jest dziś ładna pogoda, ale nie musicie z takiego powodu być aż tak ponure...
Maxine odwróciła twarz w stronę okna, a Juvia głęboko westchnęła.
- Ech, wybacz. Przez cały dzień głowa mi pulsuje, nie mogę sie na niczym skupić. To chyba przez ciśnienie.
- Spoko. Może pójdziesz do pielęgniarki?
- Nie, ona mi raczej nie pomoże. Z resztą, Piguła ma dzisiaj spotkanie z dyrektorkiem, więc lepiej żebym tam nie szła.
Sebastian popatrzył ze zrozumieniem na przyjaciółkę. "Pigułą" nazywali pielęgniarkę szkolną. Z tego otóż powodu, że pani pielęgniarka lubiła dawać gigantyczne pigułki na bul brzucha, głowy i w ogóle. Wszystkim było wiadomo, że ona i "dyrektorek" nigdy się nie dogadywali. Dlatego Rada Szkolna postanowiła, że będą oni mieli spotkania tylko raz w miesiącu, aby ustalić, co jest potrzebne do pokoju pielęgniarskiego, a także ile pieniędzy potrzeba na leki w danym miesiącu. I właśnie taki dzień wypada dzisiaj. dlatego też Piguła miała dziś zapewne zły humor.
Szatyn spojrzał w stronę Max wciąż przyglądającej się deszczu.
- Hej. Co się stało?
- Nic, po prostu nie lubię takiej pogody...
- Ooookej, ale nadal nie powiedziałyście, gdzie jest Daniel- zauważył chytrze.
Po tych słowach zapadła męcząca cisza. Sebastian przyglądał się przyjaciółkom z dezorientowaniem. Co się dzisiaj z nimi dzieje...
W końcu Maxine przerwała krępującą ciszę.
- Daniel zapewne jest na cmentarzu.
Sebastian już chciał wybuchnąć śmiechem i się zapytać: A co? Jest na imprezie u umarlaków?, kiedy zobaczył minę dziewczyny. Chłopak przełknął głośno ślinę.
- Jak to? Dlaczego sądzisz, że jest na cmentarzu? Przecież deszcz leje jak z cebra już od samego rana, a on w taką -pogodę robi sobie spacerki po cmentarzach?
Próbował to wszystko obrócić w żart, rozładować trochę atmosferę, ale to tylko pogorszyło sytuację.
Juvia, która do tej pory siedziała cicho przysłuchując się wymianie zdań, teraz rzuciła ostre spojrzenie chłopakowi.
- Jak możesz robić sobie żarty z cudzego nieszczęścia??!! Za kogo ty się w ogóle uważasz??
-Juvio!! On o niczym nie wie! Nie możesz go winić za to, że zareagował tak, jak każdy inny nie znający tej historii!
Dziewczyna popatrzyła się przez chwilę na zielonowłosą z szaleństwem w oczach. Po chwili trochę ochłonęła i odwróciła się w stronę oszołomionego Sebastiana.
- Przepraszam cię. Nie powinnam była na ciebie tak naskakiwać.
- W porządku. Wszystko dobrze?- słychać było troskę w głosie szatyna.
- Tak, po prostu jestem, lekko przemęczona...
- No dobra. Ale o co chodzi z tą historią z cmentarzem? daniel na serio tam jest? I po co w ogóle?
Juvia i Maxine spojrzały po sobie, po czym Max zaczęła opowieść o młodszej siostrze Daniela.
piątek, 26 października 2012
piątek, 14 września 2012
Never "Happy End"
Hejka!! Jak może niektórzy z Was zauważyli,każdy rozdział ma inną czcionkę, i bardzo za to przepraszam;)
Po prostu ciągle zapominam jaka czcionka była w poprzednim, więc nie zwracajcie na to uwagi ^^
Rozdział 3
Daniel pomyślał, że musi mieć mocno zakłopotany wyraz twarzy, bo kiedy tylko Sebastian podniósł głowę, zapytał:
- Ech...Jak długo tu jesteś?
- E-em, no c-cóż, ja...
Blondyn nie potrafił się wysłowić więc spojrzał ze wstydem na swoje tenisówki.
- Czyli widziałeś. Pewnie narobiłem niezłego szumu.
Szatyn przy tych słowach skrzywił się lekko.
-E...Nie, ja po prostu spacerowałem tu sobie, i...no, ten, zauważyłem cię w pobliżu, i tyle.
Siedzieli tak w milczeniu, nie wiedząc co powiedzieć. W końcu Daniel przerwał męczącą ciszę.
- Czyli... to była twoja dziewczyna, tak?- zapytał chłopak.
Po chwili jednak dodał z niepewnością:
- T-to znaczy, nie chcę się wtrącać, czy coś. Jak nie chcesz o tym rozmawiać, to spoko.
Daniel patrzył w milczeniu na kolegę, aż w końcu ten przemówił.
- Nie, jest w porządku. Miała na imię Mia. Spotykaliśmy się od pierwszej liceum. Zrozum, ja naprawdę myślałem, że ją kocham- tu chłopak spojrzał na Daniela ze smutkiem w oczach- Nie chciałem jej zranić! Ale coś po prostu się zmieniło. Coś we mnie. Heh, pewnie uważasz mnie za sentymentalnego durnia. Nie chciałem jej oszukiwać, nie chciałem udawać, że wszystko jest w porządku, skoro wcale tak nie było.
Kiedy Sebastian skończył mówić, popatrzył się na niebo w głębokiej zadumie.
- Uważam, że postąpiłeś słusznie. Nie chciałeś jej skrzywdzić i to się liczy. Ale mnie też w sumie by mocno zabolało, gdyby ktoś z kim byłem od 3 lat pewnego dnia by mi powiedział, że mnie nie kocha.
Szatyn spojrzał na blondyna i pokiwał głową.
-Hmm...Chyba muszę ci przyznać rację. Powinienem ją jeszcze raz przeprosić i załagodzić trochę sprawę. Nie zrozum mnie źle. Ona jest naprawdę wspaniałą dziewczyną, i jestem pewien, że zasługuje na kogoś lepszego niż na takiego durnia jak ja.
Daniel szturchnął lekko zdołowanego chłopaka.
- Ej, teraz to się pogrążasz. Nie takiego znam Sebastiana Martina. Ten Sebastian, którego znam, nie pozwoliłby się zdołować jakimś problemem sercowym. Ten Sebastian, którego znam, jest chamski, krnąbry, ale potrafi troszczyć się o przyjaciół. I wiem też, że straaasznie go nie znoszę.
Sebastian spojrzał zdezorientowany na chłopaka, lecz po chwili na jego ustach zagościł dawny, chamski uśmieszek.
- Taak, masz rację. Przez tą awanturę zapomniałem o naszych porachunkach!
Chłopacy podnieśli się powoli z ławki i stanęli naprzeciwko siebie.
- Fajnie było tak pogadać, ale trzeba w końcu wrócić do rzeczywistości.
- Taaak, do rzeczywistości, w której się nienawidzimy i ze sobą ciągle rywalizujemy- wyrecytował Daniel.
Oboje wybuchnęli śmiechem po czym rozeszli się każde w swoją stronę.
Po prostu ciągle zapominam jaka czcionka była w poprzednim, więc nie zwracajcie na to uwagi ^^
Rozdział 3
Daniel pomyślał, że musi mieć mocno zakłopotany wyraz twarzy, bo kiedy tylko Sebastian podniósł głowę, zapytał:
- Ech...Jak długo tu jesteś?
- E-em, no c-cóż, ja...
Blondyn nie potrafił się wysłowić więc spojrzał ze wstydem na swoje tenisówki.
- Czyli widziałeś. Pewnie narobiłem niezłego szumu.
Szatyn przy tych słowach skrzywił się lekko.
-E...Nie, ja po prostu spacerowałem tu sobie, i...no, ten, zauważyłem cię w pobliżu, i tyle.
Siedzieli tak w milczeniu, nie wiedząc co powiedzieć. W końcu Daniel przerwał męczącą ciszę.
- Czyli... to była twoja dziewczyna, tak?- zapytał chłopak.
Po chwili jednak dodał z niepewnością:
- T-to znaczy, nie chcę się wtrącać, czy coś. Jak nie chcesz o tym rozmawiać, to spoko.
Daniel patrzył w milczeniu na kolegę, aż w końcu ten przemówił.
- Nie, jest w porządku. Miała na imię Mia. Spotykaliśmy się od pierwszej liceum. Zrozum, ja naprawdę myślałem, że ją kocham- tu chłopak spojrzał na Daniela ze smutkiem w oczach- Nie chciałem jej zranić! Ale coś po prostu się zmieniło. Coś we mnie. Heh, pewnie uważasz mnie za sentymentalnego durnia. Nie chciałem jej oszukiwać, nie chciałem udawać, że wszystko jest w porządku, skoro wcale tak nie było.
Kiedy Sebastian skończył mówić, popatrzył się na niebo w głębokiej zadumie.
- Uważam, że postąpiłeś słusznie. Nie chciałeś jej skrzywdzić i to się liczy. Ale mnie też w sumie by mocno zabolało, gdyby ktoś z kim byłem od 3 lat pewnego dnia by mi powiedział, że mnie nie kocha.
Szatyn spojrzał na blondyna i pokiwał głową.
-Hmm...Chyba muszę ci przyznać rację. Powinienem ją jeszcze raz przeprosić i załagodzić trochę sprawę. Nie zrozum mnie źle. Ona jest naprawdę wspaniałą dziewczyną, i jestem pewien, że zasługuje na kogoś lepszego niż na takiego durnia jak ja.
Daniel szturchnął lekko zdołowanego chłopaka.
- Ej, teraz to się pogrążasz. Nie takiego znam Sebastiana Martina. Ten Sebastian, którego znam, nie pozwoliłby się zdołować jakimś problemem sercowym. Ten Sebastian, którego znam, jest chamski, krnąbry, ale potrafi troszczyć się o przyjaciół. I wiem też, że straaasznie go nie znoszę.
Sebastian spojrzał zdezorientowany na chłopaka, lecz po chwili na jego ustach zagościł dawny, chamski uśmieszek.
- Taak, masz rację. Przez tą awanturę zapomniałem o naszych porachunkach!
Chłopacy podnieśli się powoli z ławki i stanęli naprzeciwko siebie.
- Fajnie było tak pogadać, ale trzeba w końcu wrócić do rzeczywistości.
- Taaak, do rzeczywistości, w której się nienawidzimy i ze sobą ciągle rywalizujemy- wyrecytował Daniel.
Oboje wybuchnęli śmiechem po czym rozeszli się każde w swoją stronę.
czwartek, 13 września 2012
Never "Happy End"
Hejka. Sorka, że to tak długo trwało, ale musiałam się przełamać. Ogólnie chciałam skończyć z pisaniem yaoi, ale najpierw muszę skończyć tą jedną historię <3
Rozdział 2
Daniel wstał wcześnie rano. Strasznie bolała go głowa, więc szybko się ogarnął, zjadł coś, i poszedł do apteki po tabletki przeciwbólowe. Na dworze było gorąco, ale i przyjemnie.
W drodze powrotnej skierował się w stronę parku. Kiedy tak sobie spacerował, usłyszał głos Sebastiana. Szatyn stał przy ławce z jakąś brunetką. Wyglądało na to, że o coś się sprzeczali. Blondyn nie chciał podsłuchiwać, ale ciekawość wzięła nad nim górę. Kiedy podszedł wystarczająco blisko, usłyszał skrawek słów, które wypowiedziała dziewczyna:
- A-ale dlaczego??
Brunetka miała rozpacz wypisaną na twarzy. Natomiast na twarzy chłopaka widniała niezmącona determinacja, jak i smutek.
"Niezły początek dnia..." pomyślał z ironią Daniel.
- Ja po prostu nie mam już siły tego dłużej ciągnąć!
- Ale czego?? Myślałam, że twoje uczucia są prawdziwe! Pamiętasz chwile razem spędzone?! Było tak wspaniale! Dlaczego chcesz wszystko zepsuć?!
- Mia, ty sama nie wiesz, co mówisz. Już od kilku miesięcy przestało nam się układać.
- Tak, ale to nie powód aby z NAS rezygnować. Żeby rezygnować ze wszystkich spędzonych chwil!!
- Mia, nie utrudniaj mi tego. Jesteś naprawdę świetną dziewczyną, ale zrozum, ja cie już nie kocham. Jasne, kiedyś myślałem, że to co do ciebie czuję, to prawdziwa miłość, ale teraz... sam nie wiem. Coś się zmieniło. Sam tego jeszcze do końca nie pojąłem, ale wiem, że już nie mogę z tobą być i udawać, że wszystko jest tak, jak dawniej. Nie potrafię. Przykro mi, ale to koniec.
- Przykro ci??!! Oddałam ci trzy lata mojego życia, a ty mi mówisz, że ci przykro??!! Ech, nie wierzę, że mogłam pokochać taką łajzę jak ty!!
Dziewczyna ze łzami na policzkach odwróciła się z rozmachem od szatyna i pobiegła przed siebie.
Daniel stał jak sparaliżowany. Bał się poruszyć. Właśnie zobaczył kłótnię pomiędzy Sebastianem a jego dziewczyną. "No cóż, teraz już byłą"- pomyślał blondyn.
Właśnie się odwracał w stronę wyjścia z parku, kiedy zauważył Sebastiana siedzącego na ławce z nisko spuszczoną głową.
"Udawał twardziela, ale musiało mu być ciężko to wszystko powiedzieć."
Daniel sam sobie nie uwierzył, kiedy spostrzegł, że jego nogi zaczęły prowadzić w stronę szatyna. Sebastian musiał usłyszeć, że ktoś się zbliża, ponieważ wytarł sobie policzki i uniósł głowę. W tej samej chwili zobaczył przed sobą blond chłopaka o niebieskich oczach i z zakłopotaniem na twarzy.
Rozdział 2
Daniel wstał wcześnie rano. Strasznie bolała go głowa, więc szybko się ogarnął, zjadł coś, i poszedł do apteki po tabletki przeciwbólowe. Na dworze było gorąco, ale i przyjemnie.
W drodze powrotnej skierował się w stronę parku. Kiedy tak sobie spacerował, usłyszał głos Sebastiana. Szatyn stał przy ławce z jakąś brunetką. Wyglądało na to, że o coś się sprzeczali. Blondyn nie chciał podsłuchiwać, ale ciekawość wzięła nad nim górę. Kiedy podszedł wystarczająco blisko, usłyszał skrawek słów, które wypowiedziała dziewczyna:
- A-ale dlaczego??
Brunetka miała rozpacz wypisaną na twarzy. Natomiast na twarzy chłopaka widniała niezmącona determinacja, jak i smutek.
"Niezły początek dnia..." pomyślał z ironią Daniel.
- Ja po prostu nie mam już siły tego dłużej ciągnąć!
- Ale czego?? Myślałam, że twoje uczucia są prawdziwe! Pamiętasz chwile razem spędzone?! Było tak wspaniale! Dlaczego chcesz wszystko zepsuć?!
- Mia, ty sama nie wiesz, co mówisz. Już od kilku miesięcy przestało nam się układać.
- Tak, ale to nie powód aby z NAS rezygnować. Żeby rezygnować ze wszystkich spędzonych chwil!!
- Mia, nie utrudniaj mi tego. Jesteś naprawdę świetną dziewczyną, ale zrozum, ja cie już nie kocham. Jasne, kiedyś myślałem, że to co do ciebie czuję, to prawdziwa miłość, ale teraz... sam nie wiem. Coś się zmieniło. Sam tego jeszcze do końca nie pojąłem, ale wiem, że już nie mogę z tobą być i udawać, że wszystko jest tak, jak dawniej. Nie potrafię. Przykro mi, ale to koniec.
- Przykro ci??!! Oddałam ci trzy lata mojego życia, a ty mi mówisz, że ci przykro??!! Ech, nie wierzę, że mogłam pokochać taką łajzę jak ty!!
Dziewczyna ze łzami na policzkach odwróciła się z rozmachem od szatyna i pobiegła przed siebie.
Daniel stał jak sparaliżowany. Bał się poruszyć. Właśnie zobaczył kłótnię pomiędzy Sebastianem a jego dziewczyną. "No cóż, teraz już byłą"- pomyślał blondyn.
Właśnie się odwracał w stronę wyjścia z parku, kiedy zauważył Sebastiana siedzącego na ławce z nisko spuszczoną głową.
"Udawał twardziela, ale musiało mu być ciężko to wszystko powiedzieć."
Daniel sam sobie nie uwierzył, kiedy spostrzegł, że jego nogi zaczęły prowadzić w stronę szatyna. Sebastian musiał usłyszeć, że ktoś się zbliża, ponieważ wytarł sobie policzki i uniósł głowę. W tej samej chwili zobaczył przed sobą blond chłopaka o niebieskich oczach i z zakłopotaniem na twarzy.
piątek, 15 czerwca 2012
Never "Happy End"
Hejka! To moje pierwsze opowiadanie, więc przepraszam za ewentualne błędy :)
**********************************************************************
Rozdział 1
Daniel słysząc głośne basy gitary podniósł się leniwie z łóżka.
- No ludzie! Dajcie mi pospać chociaż w sobotę!
Rozzłoszczony ruszył w kierunku łazienki, aby zażyć poranna kąpiel. Przechodząc obok lustra, zatrzymał się przed nim.
Daniel był przystojnym blondynem o jasnych oczach. Czuprynę zawsze miał roztrzepaną na wszystkie strony. Był trochę ciamajdowaty, co tylko dodawało mu uroku. Wiedział, że wiele dziewczyn marzy, aby spędzić choć chwilę w jego towarzystwie, lecz mało z nich miało taką sposobność. Bowiem Daniel nie rozmawiał z żadną dziewczyną, oprócz swoich dwóch najlepszych przyjaciółek, Juvii oraz Maxine. Znał je od dziecka, traktowali się jak rodzeństwo.
Chłopak wszedł pod prysznic i poddał się działaniu orzeźwiającej, chłodnej wodzie.
Blondyn wyszedł z łazienki z ręcznikiem owiniętym wokół bioder, po czym skierował się w stronę szafy. Po długim namyśle wybrał białą koszulkę na krótki rękawek i jasne spodnie. Kiedy już się ubrał, postanowił wyjść na spacer do pobliskiego parku.
- Ech, jaka piękna pogoda- westchnął chłopak przechadzając się parkowymi alejkami.
Właśnie była jesień, jego ulubiona pora roku. Obserwował, jak brązowe liście powoli opadają na ziemię, jakby w jakimś tańcu. Uwielbiał to świeże, jesienne powietrze. W takich właśnie chwilach Daniel potrafił się prawdziwe zrelaksować. Bez żadnej głośnej muzyki, wrzasków durnych nastolatków, czuł się naprawdę świetnie.
Blondyn spędził w parku cały dzień. Do domu wrócił dopiero późnym wieczorem. Już miał usiąść do kolacji, gdy zadzwonił jego telefon. Z niechęcią wstał od stołu, podszedł do biurka i wziął telefon do ręki.
- Juvia?... Co jest?- spytał, kiedy zobaczył numer przyjaciółki na wyświetlaczu
- Cześć Daniel. To ja, Maxine. Mógłbyś przyjechać do mnie?
- Eee... Właśnie miałem usiąść do kolacji. Zaraz. Dlaczego dzwonisz z telefonu Juvii?
- Ech, nie mam teraz czasu wyjaśniać. Po prostu przyjeżdżaj tu szybko! Wyjaśnię ci wszystko jak dotrzesz.
Po tych słowach dziewczyna rozłączyła się. Daniel złapał w biegu klucze od domu oraz czarną skórzaną kurtkę i wybiegł z mieszkania.
Do domu Maxine dojechał w 15 minut. Gdy wbiegł do mieszkania przyjaciółki, zrozumiał, że sprawa jest poważna. Bowiem jego oczom ukazał się salon wypełniony ludźmi po brzegi, a na środku salonu, na stole, stałą Juvia.
Juvia miała rozpuszczone, długie do kolan białe włosy. Jej oczy miały odcień błękitu nieba. Ubrana była w krótką, czarną sukienkę, mocno opinającą się na biodrach. Białowłosa bujała się w rytm muzyki sączącej się z głośników.
Chłopak zaczął się gorączkowo przepychać przez tłum ludzi, aby jak najszybciej dotrzeć do przyjaciółki, kiedy usłyszał znajomy głos.
- Juvio, proszę cię! Zejdź natychmiast na ziemię!- powiedziała błagalnym głosem Maxine.
- Jeszcze czego! Ja się tylko bawię! Przecież to nic złego.
W tym momencie chłopak dotarł do dziewcząt. Zdyszany oparł dłonie na kolanach aby nabrać oddechu.
- Juvio, zejdź ze stołu- powiedział, kiedy już ochłonął. Odezwał się opanowanym głosem, ponieważ zauważył, iż jego przyjaciółka jest po prostu pijana. Po wypiciu alkoholu Juvia zaczynała się zachowywać jak nie ona, ale to każdy wiedział.
Tymczasem obie dziewczyny obejrzały się na chłopaka zaskoczone.
Pierwsza odezwała się Juvia.
- Danio!!!!! Wskakuj do mnie na stół!!
- Powiedziałem, żebyś zeszła natychmiast na ziemię.
- Nie mam zamiaru- odparła niewzruszona
Daniel z rozdrażnieniem wskoczył na stół, po czym porwał dziewczynę na ręce.
Schodząc ze stołu usłyszał westchnienie ulgi.
- Tak się cieszę, że przyszedłeś. Przepraszam za kłopot.
Maxine zarumieniła się lekko, po czym odwróciła wzrok.
Maxine była kruchą dziewczyną, zazwyczaj nieśmiałą. Miała dłubie do bioder zielone włosy oraz zielone oczy. Była dosyć niska. Jedyne, co było w niej rozrywkowe to to, że uwielbiała robić imprezy. Wiadome też było to, że dziewczyna zakochała się w Danielu. Blondyn już dawno z nią o tym rozmawiał. Mówił, że kocha ją, ale jak siostrę i nie chce tego psuć. Widać było, że zielonowłosa cierpiała za każdym razem, gdy tylko patrzyła na przyjaciela, ponieważ dobrze wiedziała, że on nie odwzajemnia jej uczuć.
-Nie ma sprawy. Cieszę się, że zadzwoniłaś- chłopak uśmiechnął się do niej ciepło, na co ona jeszzcze bardziej się zarumieniła.
- Daniel, w innych warunkach bardzo bym była zadowolona z tego, że tak mnie obejmujesz, ale w tej chwili chcę, abyś mnie odstawił na stół- powiedziała już mocno przymulona Juvia.
- Ciebie to trzeba do domu zanieść.
Trójka przyjaciół odwróciła się. Przed nimi stał ciemnowłosy chłopak. Ubrany był cały na czarno, co dodawało mu tajemniczości. Był wysoki, dobrze zbudowany (co było widać bo miał obcisłą koszulkę ;p) i przystojny. Na jego ustach rozciągał się leniwy uśmieszek, kiedy podchodził do grupki.
- Sebcio!!!!- krzyknęła uradowana Juvia
- A ty czego tu chcesz? Nikt cie nie zapraszał.
Chłopacy zaczęli mierzyć się nienawistnymi spojrzeniami.
- Hej, no już, spokój- tym razem inicjatywę przejęła Maxine- Wiem co się święci, ale nie mamy na to czasu. Wasze sprzeczki mogą poczekać.
Chłopcy patrzyli na przyjaciółkę oniemiali. Pierwszy ze zdezorientowania wybudził się Daniel.
- M-Max... Co ty...
- Wybacz Danielu, ale mówiłam, że nie mamy teraz na to czasu. Ktoś musi zanieść Juvię do domu.
Jest jakiś chętny?
- Ja to zrobię!- powiedzieli obaj w tym samym czasie.
- Wiesz, trochę się spóźniłeś, więc to ja powinienem zaprowadzić Juvię - rzekł Daniel z jadem w głosie
- Phi... żartujesz sobie? Może i się spóźniłem, ale to ja mam samochód, jakbyś nie zauważył.
- Dosyć!! Pójdziemy na kompromis - powiedziała białowłosa ze stanowczością w głosie- Obaj odprowadzicie Juvię do domu, i tyle.
- A-ale...
- Żadnych ALE! Idźcie już.
Chłopacy patrzyli z opuszczoną koparą na Maxine oddalającą się w stronę kuchni.
" Co się z nią dzieje. Nigdy nie słyszałem u niej takiej stanowczości..."
Daniel rozmyślał, podczas gdy Sebastian prowadził samochód.
Pięć minut później chłopcy wspinali się po schodach do mieszkania dziewczyny. Kiedy już się tam dostali, Daniel delikatnie położył Juvię w łóżku, po czym sięgnął po telefon dziewczyny.
- Co ty robisz?!- spytał ze wzburzeniem Sebastian
- Przymknij się! Dzwonie do jej siostry powiedzieć, aby rano przyszłą i się nią zajęła.
- Równie dobrze ja mogę to zrobić.
- Ale nie zrobisz, bo ja mam telefon.
Po tych słowach szatyn podszedł do blondyna z zamiarem wyrwania temu telefonu. Chłopcy zaczęli się mocno szarpać, kiedy nagle telefon wyśliznął im się z rąk. Pod wpływem zaskoczenia Daniel upadł na Sebastiana. Chłopcy oszołomieni leżeli tak przez minuty.
" C-co jest? Dlaczego tak dziwnie się czuje?" zastanawiał się Daniel.
Z oszołomienia pierwszy wyrwał się Sebastian.
- Złaź ze mnie! Ciężki jesteś!
Słychać było drżenie w głosie chłopaka.
- A, t-tak.
Kiedy wychodzili z mieszkania przyjaciółki, Danielowi coś się przypomniało.
-Yyy, Sebastian?- powiedział blondyn z wahaniem w głosie.
- Czego?
- Podwieziesz mnie? Przyjechałem autobusem, ale raczej o tej porze nic już nie jeździ, więc...
-Ech, same z tobą problemy.
Podczas jazdy, Daniel rzucał ukradkowe spojrzenia w stronę Sebastiana. Kiedy już dojechali, blondyn wysiadł, lecz jeszcze nie zamykając drzwiczek, powiedział:
- Dzięki za podwózkę.
Sebastian ruszył, gdy tylko chłopak zatrzasnął drzwiczki od samochodu.
**********************************************************************
Rozdział 1
Daniel słysząc głośne basy gitary podniósł się leniwie z łóżka.
- No ludzie! Dajcie mi pospać chociaż w sobotę!
Rozzłoszczony ruszył w kierunku łazienki, aby zażyć poranna kąpiel. Przechodząc obok lustra, zatrzymał się przed nim.
Daniel był przystojnym blondynem o jasnych oczach. Czuprynę zawsze miał roztrzepaną na wszystkie strony. Był trochę ciamajdowaty, co tylko dodawało mu uroku. Wiedział, że wiele dziewczyn marzy, aby spędzić choć chwilę w jego towarzystwie, lecz mało z nich miało taką sposobność. Bowiem Daniel nie rozmawiał z żadną dziewczyną, oprócz swoich dwóch najlepszych przyjaciółek, Juvii oraz Maxine. Znał je od dziecka, traktowali się jak rodzeństwo.
Chłopak wszedł pod prysznic i poddał się działaniu orzeźwiającej, chłodnej wodzie.
Blondyn wyszedł z łazienki z ręcznikiem owiniętym wokół bioder, po czym skierował się w stronę szafy. Po długim namyśle wybrał białą koszulkę na krótki rękawek i jasne spodnie. Kiedy już się ubrał, postanowił wyjść na spacer do pobliskiego parku.
- Ech, jaka piękna pogoda- westchnął chłopak przechadzając się parkowymi alejkami.
Właśnie była jesień, jego ulubiona pora roku. Obserwował, jak brązowe liście powoli opadają na ziemię, jakby w jakimś tańcu. Uwielbiał to świeże, jesienne powietrze. W takich właśnie chwilach Daniel potrafił się prawdziwe zrelaksować. Bez żadnej głośnej muzyki, wrzasków durnych nastolatków, czuł się naprawdę świetnie.
Blondyn spędził w parku cały dzień. Do domu wrócił dopiero późnym wieczorem. Już miał usiąść do kolacji, gdy zadzwonił jego telefon. Z niechęcią wstał od stołu, podszedł do biurka i wziął telefon do ręki.
- Juvia?... Co jest?- spytał, kiedy zobaczył numer przyjaciółki na wyświetlaczu
- Cześć Daniel. To ja, Maxine. Mógłbyś przyjechać do mnie?
- Eee... Właśnie miałem usiąść do kolacji. Zaraz. Dlaczego dzwonisz z telefonu Juvii?
- Ech, nie mam teraz czasu wyjaśniać. Po prostu przyjeżdżaj tu szybko! Wyjaśnię ci wszystko jak dotrzesz.
Po tych słowach dziewczyna rozłączyła się. Daniel złapał w biegu klucze od domu oraz czarną skórzaną kurtkę i wybiegł z mieszkania.
Do domu Maxine dojechał w 15 minut. Gdy wbiegł do mieszkania przyjaciółki, zrozumiał, że sprawa jest poważna. Bowiem jego oczom ukazał się salon wypełniony ludźmi po brzegi, a na środku salonu, na stole, stałą Juvia.
Juvia miała rozpuszczone, długie do kolan białe włosy. Jej oczy miały odcień błękitu nieba. Ubrana była w krótką, czarną sukienkę, mocno opinającą się na biodrach. Białowłosa bujała się w rytm muzyki sączącej się z głośników.
Chłopak zaczął się gorączkowo przepychać przez tłum ludzi, aby jak najszybciej dotrzeć do przyjaciółki, kiedy usłyszał znajomy głos.
- Juvio, proszę cię! Zejdź natychmiast na ziemię!- powiedziała błagalnym głosem Maxine.
- Jeszcze czego! Ja się tylko bawię! Przecież to nic złego.
W tym momencie chłopak dotarł do dziewcząt. Zdyszany oparł dłonie na kolanach aby nabrać oddechu.
- Juvio, zejdź ze stołu- powiedział, kiedy już ochłonął. Odezwał się opanowanym głosem, ponieważ zauważył, iż jego przyjaciółka jest po prostu pijana. Po wypiciu alkoholu Juvia zaczynała się zachowywać jak nie ona, ale to każdy wiedział.
Tymczasem obie dziewczyny obejrzały się na chłopaka zaskoczone.
Pierwsza odezwała się Juvia.
- Danio!!!!! Wskakuj do mnie na stół!!
- Powiedziałem, żebyś zeszła natychmiast na ziemię.
- Nie mam zamiaru- odparła niewzruszona
Daniel z rozdrażnieniem wskoczył na stół, po czym porwał dziewczynę na ręce.
Schodząc ze stołu usłyszał westchnienie ulgi.
- Tak się cieszę, że przyszedłeś. Przepraszam za kłopot.
Maxine zarumieniła się lekko, po czym odwróciła wzrok.
Maxine była kruchą dziewczyną, zazwyczaj nieśmiałą. Miała dłubie do bioder zielone włosy oraz zielone oczy. Była dosyć niska. Jedyne, co było w niej rozrywkowe to to, że uwielbiała robić imprezy. Wiadome też było to, że dziewczyna zakochała się w Danielu. Blondyn już dawno z nią o tym rozmawiał. Mówił, że kocha ją, ale jak siostrę i nie chce tego psuć. Widać było, że zielonowłosa cierpiała za każdym razem, gdy tylko patrzyła na przyjaciela, ponieważ dobrze wiedziała, że on nie odwzajemnia jej uczuć.
-Nie ma sprawy. Cieszę się, że zadzwoniłaś- chłopak uśmiechnął się do niej ciepło, na co ona jeszzcze bardziej się zarumieniła.
- Daniel, w innych warunkach bardzo bym była zadowolona z tego, że tak mnie obejmujesz, ale w tej chwili chcę, abyś mnie odstawił na stół- powiedziała już mocno przymulona Juvia.
- Ciebie to trzeba do domu zanieść.
Trójka przyjaciół odwróciła się. Przed nimi stał ciemnowłosy chłopak. Ubrany był cały na czarno, co dodawało mu tajemniczości. Był wysoki, dobrze zbudowany (co było widać bo miał obcisłą koszulkę ;p) i przystojny. Na jego ustach rozciągał się leniwy uśmieszek, kiedy podchodził do grupki.
- Sebcio!!!!- krzyknęła uradowana Juvia
- A ty czego tu chcesz? Nikt cie nie zapraszał.
Chłopacy zaczęli mierzyć się nienawistnymi spojrzeniami.
- Hej, no już, spokój- tym razem inicjatywę przejęła Maxine- Wiem co się święci, ale nie mamy na to czasu. Wasze sprzeczki mogą poczekać.
Chłopcy patrzyli na przyjaciółkę oniemiali. Pierwszy ze zdezorientowania wybudził się Daniel.
- M-Max... Co ty...
- Wybacz Danielu, ale mówiłam, że nie mamy teraz na to czasu. Ktoś musi zanieść Juvię do domu.
Jest jakiś chętny?
- Ja to zrobię!- powiedzieli obaj w tym samym czasie.
- Wiesz, trochę się spóźniłeś, więc to ja powinienem zaprowadzić Juvię - rzekł Daniel z jadem w głosie
- Phi... żartujesz sobie? Może i się spóźniłem, ale to ja mam samochód, jakbyś nie zauważył.
- Dosyć!! Pójdziemy na kompromis - powiedziała białowłosa ze stanowczością w głosie- Obaj odprowadzicie Juvię do domu, i tyle.
- A-ale...
- Żadnych ALE! Idźcie już.
Chłopacy patrzyli z opuszczoną koparą na Maxine oddalającą się w stronę kuchni.
" Co się z nią dzieje. Nigdy nie słyszałem u niej takiej stanowczości..."
Daniel rozmyślał, podczas gdy Sebastian prowadził samochód.
Pięć minut później chłopcy wspinali się po schodach do mieszkania dziewczyny. Kiedy już się tam dostali, Daniel delikatnie położył Juvię w łóżku, po czym sięgnął po telefon dziewczyny.
- Co ty robisz?!- spytał ze wzburzeniem Sebastian
- Przymknij się! Dzwonie do jej siostry powiedzieć, aby rano przyszłą i się nią zajęła.
- Równie dobrze ja mogę to zrobić.
- Ale nie zrobisz, bo ja mam telefon.
Po tych słowach szatyn podszedł do blondyna z zamiarem wyrwania temu telefonu. Chłopcy zaczęli się mocno szarpać, kiedy nagle telefon wyśliznął im się z rąk. Pod wpływem zaskoczenia Daniel upadł na Sebastiana. Chłopcy oszołomieni leżeli tak przez minuty.
" C-co jest? Dlaczego tak dziwnie się czuje?" zastanawiał się Daniel.
Z oszołomienia pierwszy wyrwał się Sebastian.
- Złaź ze mnie! Ciężki jesteś!
Słychać było drżenie w głosie chłopaka.
- A, t-tak.
Kiedy wychodzili z mieszkania przyjaciółki, Danielowi coś się przypomniało.
-Yyy, Sebastian?- powiedział blondyn z wahaniem w głosie.
- Czego?
- Podwieziesz mnie? Przyjechałem autobusem, ale raczej o tej porze nic już nie jeździ, więc...
-Ech, same z tobą problemy.
Podczas jazdy, Daniel rzucał ukradkowe spojrzenia w stronę Sebastiana. Kiedy już dojechali, blondyn wysiadł, lecz jeszcze nie zamykając drzwiczek, powiedział:
- Dzięki za podwózkę.
Sebastian ruszył, gdy tylko chłopak zatrzasnął drzwiczki od samochodu.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)