~Amy
środa, 29 maja 2013
Never "Happy End"
No hej! Sorka, że mam tak spore odstępy w dodawaniu rozdziałów, ale teraz założyłam nowego bloga i piszę jeszcze kilka opowiadań naraz, więc trochę nie wyrabiam :) No, ale macie: oto kolejny rozdział :D
ps. jeżeli jeszcze tego nie zauważyliście, to wam podpowiem: nie trzymam się za bardzo faktów. W mojej Karolinie Południowej listopad to miesiąc deszczowy ( może i tak naprawdę jest xd) a w grudniu nie ma śniegu ^^ Wszystko co znajduje się w tym opowiadanku jest raczej zmyślone, no może oprócz tego stanu xd Nom, to tylko tyle chciałam dodać <3
*****************************************************************************
ps. jeżeli jeszcze tego nie zauważyliście, to wam podpowiem: nie trzymam się za bardzo faktów. W mojej Karolinie Południowej listopad to miesiąc deszczowy ( może i tak naprawdę jest xd) a w grudniu nie ma śniegu ^^ Wszystko co znajduje się w tym opowiadanku jest raczej zmyślone, no może oprócz tego stanu xd Nom, to tylko tyle chciałam dodać <3
*****************************************************************************
Rozdział 6
Kolejne dni były naprawdę pogodne. Daniel powoli zaczął dochodzić do siebie. A fakt, ze miał teraz wsparcie, dodawał mu w pewnym sensie sił.
Chłopak spojrzał na ekran telefonu. Za pół godziny miał się spotkać w parku z przyjaciółmi. Postanowił, że do tego czasu sobie pospaceruje po parkowych alejach. Obserwował pary również spacerujące, spędzające ze sobą czas. Wdychał głęboko zapach świeżego powietrza zabarwiony kwiatami bzu. Wszystko było piękne jak w bajce. Chodząc sobie tak po dróżkach blondyn wspominał wydarzenia z ostatniego miesiąca. Sporo się pozmieniało, i to pozmieniało na lepsze. A przynajmniej on tak uważał. I jeszcze ten Sebastian... Chłopak sam nie wiedział dlaczego, ale ostatnio coraz częściej o nim myślał. Fakt ten był co najmniej zastanawiający. Rozmyślanie Daniela przerwał głośny śmiech dobiegający z oddali. Blondyn odwrócił się i spojrzał w stronę rozchichotanej Juvi. Dziewczyna wyglądała o wiele lepiej, niż wcześniej, policzki miała nieco zaróżowione a oczy jej błyszczały. Chłopak pomyślał o tym, jak wyglądała tuż po tym, jak zerwał z nią chłopak i aż się skrzywił na to wspomnienie.
Obok Juvi szła także szeroko uśmiechnięta Maxine. Swoje długie, zielone włosy zebrała w koński ogon i spięła na czubku głowy. Nawet on musiał przyznać, że w takiej fryzurze dziewczyna wyglądała co najmniej uroczo.
- Co tam, dziewczęta?- przemówił szarmanckim głosem i także się uśmiechnął.
Max od razu rozbłysły oczy na dźwięk jego głosu, ale chłopak postanowił to zignorować.
- A nic, nic, tak sobie wspominamy ( kolejna fala śmiechu). Sebastiana jeszcze nie ma?
- Nie, chyba jeszcze nie przyszedł. A w ogóle po co mieliśmy się tu zebrać?
Juvia jedynie rzuciła mu tajemnicze spojrzenie po czym spojrzała mu za plecy.
- Hejka, przystojniaczku!
Daniel odwrócił się powoli i ujrzał przed sobą ciemnego szatyna z jasnymi oczami, ubranego na czarno ze skórzaną kurtką zarzuconą lekko na ramiona. Spojrzenie blondyna zatrzymało się dłużej na bliźnie przyjaciela na lewym policzku w kształcie litery " X ".
- No i jestem. - oznajmił Sebastian rozbawionym tonem. Najwyraźniej i jemu dopisywał dobry humor.
Daniel odwrócił w końcu spojrzenie od ust chłopaka i spojrzał ponownie na przyjaciółkę.
- Czy teraz już powiesz, po co się tu spotkaliśmy?
Kiedy wypowiedział to zdanie, nie mógł nie zauważyć, że Maxine zrobiła nieco zmieszaną minę, a kiedy próbował złapać jej spojrzenia, dziewczyna uciekała od niego wzrokiem.
Sebastian także wydawał się zaciekawiony przyczyną ich spotkania, więc przyglądał się Juvi z błyskiem zainteresowania w oczach. Białowłosa zaczerpnęła teatralnie powietrza do płuc, po czym oznajmiła głośno:
- Zimowy bal!! <3
Chłopcy patrzyli na nią z minami, które bynajmniej nie wskazywały tego, że zrozumieli nowinę. Dziewczyna westchnęła głęboko.
- Chciałabym Wam oznajmić, że za tydzień w piątek odbędzie się Zimowy Bal, na który wstęp jest oczywiście wolny.
- No i...- Sebastian dał jej do zrozumienia, aby rozwinęła historyjkę.
- No i, chłopcy, macie zaszczyt zabrać dwie super sexi dziewczyny na imprezę! Czy to nie cudowne?
- Zależy, co rozumiesz pod pojęciem słowa " cudowne"- Daniel dostał sójkę od zielonowłosej i głośno się zaśmiał.
Juvia od razu zaczęła omawiać szczegóły wszystkiego.
- Z moich obliczeń wynika, że ty, Daniel, zabierzesz naszą Max, a ja pójdę z Sebciem.- oznajmiła dumnym głosem po czym wypięła bohatersko pierś.
- Phi, jestem ciekaw z jakich obliczeń ci wyszedł taki wynik.
Podczas gdy Daniel i Juvia przekomarzali się między sobą, Maxine podeszła do szatyna i zapytała:
- A ty co o tym myślisz?
- Nie wybieram się na żaden bal.
Wszyscy spojrzeli się w stronę Sebastiana, który stał z obojętną miną, nikomu nie patrząc w oczy.
- Że co proszę?
- Dobrze słyszałaś, nie idę na żaden bal.
Juvia patrzyła się oniemiała na szatyna, po czym wybuchnęła.
- Jak to: nie idziesz na żaden bal?! Co to w ogóle za postawa! Ogarnij się, człowieku!
- To ty się ogarnij, a nie ustalasz i decydujesz, nie pytając się innych o zgodę.
- Ale Sebastian! Ty mi nie możesz tego zrobić! Musisz pójść ze mną na bal. Co ci szkodzi się przejść, co? Czy ty w ogóle wiesz, jaki to obciach, jeżeli dziewczyna przyjdzie SAMA na imprezę?!
- Nie dramatyzuj, przecież jest jeszcze Daniel.
Kiedy padło jego imię, blondyn poczuł się nieswojo i odrobinę się cofnął.
- Dramatyzuj?! Daniel przecież zabiera Max, zapomniałeś?I... co z ciebie za przyjaciel, który nie che pomóc przyjaciółce w potrzebie!?
Daniel zauważył po minie Sebastiana, że białowłosa powiedziała o jedno zdanie za dużo.
" Teraz to dopiero rozpęta się piekło...".
- W potrzebie?! Jeżeli tak bardzo chcesz iść na ten głupi bal, to znajdź sobie faceta, anie wykorzystujesz przyjaciół!
Stan Juvi momentalnie się zmienił. W oczach stanęły jej łzy i wyglądała, jakby chciała jeszcze coś powiedzieć, ale się powstrzymała i odbiegła głośno szlochając.
Zapadła głucha cisza. Daniel patrzył się na Sebastiana tak, jakby po raz pierwszy go widział. niezręczna cisz jednak nie trwała długo.
- Jak... Jak ty w ogóle mogłeś jej coś takiego powiedzieć?
Tajemniczy głos jakby wypowiedział myśli blondyna na głos. Tajemniczym głosem okazała się być Maxine, która pobiegła w ślad za przyjaciółką.
Daniel zdezorientowany rozglądał się na wszystkie strony. " Co tu się w ogóle stało...?"
- Spadam stąd.
Blondyn patrzył, jak przyjaciel odwraca się w przeciwnym kierunku niż dziewczyny.
Stał jeszcze przez chwilę na środku parkowej alejki, po czym z wahaniem ruszył w stronę, w którą skierował się szatyn.
Kiedy dotarł pod blok Sebastiana, na moment się zawahał. Doskonale wiedział, pod jakim numerem mieszka przyjaciel. Po prostu się bał. Nie wiedział, co ma powiedzieć, kiedy stanie twarzą w twarz z szatynem. i wtedy przypomniał sobie tamten moment na cmentarzu. Sebastian przyszedł wtedy do niego, podał mu pomocna dłoń i pomógł się zebrać do kupy. Daniel wiedział, że dzisiejsze zachowanie szatyna nie było normalne i miał przeczucie, że coś się za tym kryło. Blondyn wziął głęboki oddech i wszedł na klatkę schodową.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)