Hej! Sorka, że po tak długim czasie pojawia się czwarty rozdział. Ale po prostu nie miałam czasu żeby wpisać kolejny. No, w końcu się zmobilizowałam, i proszę! ;)
************************************************************
Rozdział 4
Daniel:
Kolejny dzień nie był już tak pogodny jak niedzielne popołudnie. Od rana deszcz bębnił w szyby, a Daniel w ogóle nie mógł zasnąć.
Sebastian:
Sebastian wstał razem z budzikiem. Dziwnie się czuł po tej rozmowie z Danielem. Chłopak, którego Sebastian uważał za samolubnego palanta, okazał się ciepły, czuły, wyrozumiały... i tak śmiesznie wyglądał kiedy się rumienił ... O czym ja w ogóle myślę!!!- sam się skarcił. Szatyn wstał z łóżka i powędrował w stronę kuchni. Po zjedzeniu solidnego śniadania (jajka na bekonie, tosty z serem a do tego zimne mleko ;p) wszedł pod gorący prysznic. Woda cudownie ogrzewała jego zimne ciało. kiedy już się wyszykował do szkoły, na zegarze widniała 7:59.
- Cholera, znowu spóźnię się do szkoły!
Chłopak w biegu złapał plecak, parasol i klucze i wybiegł z mieszkania.
Kiedy dotarł do szkoły, były już 2 minuty po dzwonku. Wbiegł do klasy i od razu napotkał zmartwione spojrzenie Maxine. Przeprosił za spóźnienie i szybko usiadł na końcu klasy. Nauczycielka nie odpuściła sobie kąśliwej uwagi.
- Powiedz Sebastianie, jak to się dzieje, że masz samochód, a zawsze się spóźniasz?
Szatyn spojrzał w stronę pani Larkin. Nigdy jej za bardzo nie lubił. Oczywiście ona sama dawała mu ku temu powody.
Chłopak uśmiechnął się pod nosem, i kiedy nauczycielka już miała się odwracać do tablicy aby zapisać temat, rzucił od niechcenia:
- Myli się pani. Spóźniam się tylko wtedy, kiedy mam z PANIĄ pierwszą lekcję.
Cała klasa wybuchnęła gromkim śmiechem. Wszyscy jednak zamilkli, kiedy ujrzeli wyraz twarzy nauczycielki. Jej twarz wyrażała czystą furię.
- Do pedagoga!! Marsz!!
Sebastian wcale nie żałował tego, co powiedział. Z zadowoleniem, że spowodował wybuch furii u pani Larkin, wstał powoli z ławki i wyszedł z klasy.
Wizyta u pedagoga szkolnego zakończyła się dodatkowymi zajęciami, czyli inaczej mówiąc kozą. Sebastian nie przejmował się tym za bardzo.
W czasie lekcji chłopak w ogóle nie miał czasu pogadać z Max, Juvią czy Danielem. dopiero kiedy usłyszał dzwonek kończący ósmą lekcję wyszedł z klasy i ruszył korytarzem w stronę przyjaciółek. Zdziwiło go, że nie ma z nimi Daniela, więc kiedy do nich dotarł od razu się spytał:
- A gdzie jest Daniel. Zawsze się za wami wlókł. Czyżby jakaś sprzeczka?
Dziewczyny spojrzały na szatyna z powagą w oczach.
- Jejku. c macie takie grobowe miny? Wiem, że nie jest dziś ładna pogoda, ale nie musicie z takiego powodu być aż tak ponure...
Maxine odwróciła twarz w stronę okna, a Juvia głęboko westchnęła.
- Ech, wybacz. Przez cały dzień głowa mi pulsuje, nie mogę sie na niczym skupić. To chyba przez ciśnienie.
- Spoko. Może pójdziesz do pielęgniarki?
- Nie, ona mi raczej nie pomoże. Z resztą, Piguła ma dzisiaj spotkanie z dyrektorkiem, więc lepiej żebym tam nie szła.
Sebastian popatrzył ze zrozumieniem na przyjaciółkę. "Pigułą" nazywali pielęgniarkę szkolną. Z tego otóż powodu, że pani pielęgniarka lubiła dawać gigantyczne pigułki na bul brzucha, głowy i w ogóle. Wszystkim było wiadomo, że ona i "dyrektorek" nigdy się nie dogadywali. Dlatego Rada Szkolna postanowiła, że będą oni mieli spotkania tylko raz w miesiącu, aby ustalić, co jest potrzebne do pokoju pielęgniarskiego, a także ile pieniędzy potrzeba na leki w danym miesiącu. I właśnie taki dzień wypada dzisiaj. dlatego też Piguła miała dziś zapewne zły humor.
Szatyn spojrzał w stronę Max wciąż przyglądającej się deszczu.
- Hej. Co się stało?
- Nic, po prostu nie lubię takiej pogody...
- Ooookej, ale nadal nie powiedziałyście, gdzie jest Daniel- zauważył chytrze.
Po tych słowach zapadła męcząca cisza. Sebastian przyglądał się przyjaciółkom z dezorientowaniem. Co się dzisiaj z nimi dzieje...
W końcu Maxine przerwała krępującą ciszę.
- Daniel zapewne jest na cmentarzu.
Sebastian już chciał wybuchnąć śmiechem i się zapytać: A co? Jest na imprezie u umarlaków?, kiedy zobaczył minę dziewczyny. Chłopak przełknął głośno ślinę.
- Jak to? Dlaczego sądzisz, że jest na cmentarzu? Przecież deszcz leje jak z cebra już od samego rana, a on w taką -pogodę robi sobie spacerki po cmentarzach?
Próbował to wszystko obrócić w żart, rozładować trochę atmosferę, ale to tylko pogorszyło sytuację.
Juvia, która do tej pory siedziała cicho przysłuchując się wymianie zdań, teraz rzuciła ostre spojrzenie chłopakowi.
- Jak możesz robić sobie żarty z cudzego nieszczęścia??!! Za kogo ty się w ogóle uważasz??
-Juvio!! On o niczym nie wie! Nie możesz go winić za to, że zareagował tak, jak każdy inny nie znający tej historii!
Dziewczyna popatrzyła się przez chwilę na zielonowłosą z szaleństwem w oczach. Po chwili trochę ochłonęła i odwróciła się w stronę oszołomionego Sebastiana.
- Przepraszam cię. Nie powinnam była na ciebie tak naskakiwać.
- W porządku. Wszystko dobrze?- słychać było troskę w głosie szatyna.
- Tak, po prostu jestem, lekko przemęczona...
- No dobra. Ale o co chodzi z tą historią z cmentarzem? daniel na serio tam jest? I po co w ogóle?
Juvia i Maxine spojrzały po sobie, po czym Max zaczęła opowieść o młodszej siostrze Daniela.